Brexit odcinek nr…

Kanikuła w pełni czas, więc przyjrzeć się jak wygląda „pasmo nieustających sukcesów” u niegdysiejszego członka Unii Europejskiej. A wygląda mniej więcej tak jak sukces polskiego „odpowiedzialnego rozwoju” czy „polskiego ładu”. PKB rośnie, ale po spadku o blisko 10% w ubiegłym roku trudno się spodziewać innego rezultatu. Ale świat okazał się dużo mniej przyjazny Brytyjczykom niż się wydawało. A przecież miało być tak pięknie…

Zaczęło się od banału. Nie, nie od kolejek na granicach, choć te zmniejszane są poprzez głównie zaniechanie kontroli. Od sektora rolno-spożywczego, który miał do brexitu życzliwy stosunek a tu okazało się, że: dopłaty zabrali a w zamian niczego nie będzie (miało być, ale wicie, rozumicie kampania rządzi się swoimi prawami), nie ma, kto zbierać plonów, (bo obcokrajowcy nie przyjeżdżają, miały być uproszczone procedury, ale wicie, rozumicie…), nie ma komu sprzedawać ryb etc…

Ale potem przyszło najgorsze. Okazało się, że to, co pisali w mediach o odcięciu gospodarczym Irlandii Północnej od wyspy okazało się… prawdziwe. UK podpisało z Unią umowę w ramach, której na obszarze kraju funkcjonują dwa obszary gospodarcze. Pozostaje wierzyć, że wyrażane w mediach zdziwienie premiera i ministrów jest szczere. Co jednak naprawdę niezbyt dobrze świadczy o zdolności czytania ze zrozumieniem u absolwentów Oxfordu czy Cambridge. Ja wiem, że podobnie jak słynny Boris większość z nich nie poświęcała tam zbyt wiele czasu na naukę, ale jednak…

Teraz jest problem i UK chce renegocjować świeżo podpisaną i negocjowaną 3 lata umowę. UE ma do tego stosunek, cóż określmy go dyplomatycznie, jako pełen rezerwy. Wskazując jednoznacznie, że umowy międzynarodowe to nie jest sakramentalne małżeństwo w kościele katolickim, które można unieważnić pod warunkiem sowitego datku i dobrych koneksji. Tu obowiązują nieco bardziej ścisłe reguły. A poza tym logika wskazuje, że i tak innej opcji niż granica celna poza Irlandią Północną nie ma. Czego naturalną konsekwencją za kilka lat będzie raczej nieunikniony proces reunifikacji mniejszej wyspy. Bo Irlandia od lat nie jest ubogim krewnym. A w miarę dalszego „polepszania się” postbrexitowej sytuacji gospodarczej alternatywa za miedzą nawet dla radykalnych unionistów może zacząć być bardziej „zielona”. Czego zresztą nawet politycy wiernych UK partii nie ukrywają.

A na samej wyspie wyczerpał swoją energię wielki „szczepionkowy” triumf premiera a coraz więcej miejsca zajmować zaczynają, czy to wynurzenia jego ex doradcy, czy to kwestia tego za ile przeprowadził (a raczej obecna małżonka) renowację rezydencji. Przeorana brexitem scena polityczna powoli za to wraca w stare tory. Poparcie dla konserwatystów, wciąż wysokie, powoli zaczyna spadać a liberałowie i partia pracy niemrawo, ale jednak odzyskują teren. Geografia polityczna UK nie dokonała chyba jednak trwałego zwrotu na pozycje konserwatywne.

Morał? Badamy właśnie (nie tylko w UK) granice populizmu. Na ile za te 3 lata premier będzie jednak musiał pokazać kiełbasę a na ile znowu wystarczy skwierczenie. Ostatnie zdanie dedykuję pamięci „największego brytyjskiego pisarza w dowolnym gatunku”, którego książek od 6 lat tak bardzo nam wszystkim brakuje.

15 myśli na temat “Brexit odcinek nr…

  1. Jest jeszcze jeden problem. Szkocja. Jeśli dalej będzie się „polepszać” to separatyści dostaną wiatru w żagle. W zasadzie na dziś jedyną bezproblemową „nie-Anglią” jest Walia. Na dziś, bo choć poważnego separatyzmu tu nie ma, to antyangielski sentyment ma się dobrze.
    Cuda zaczynają się dziać w opiece społecznej. Dość dramatycznie zaczyna brakować ludzi. Ja niedawno dostałem ofertę pracy z akomodacją na Szetlandach.
    Co dalej. Podejrzewam, że po cichu UK zacznie ten brexit rozmontowywać. Ograniczenia w dostępie do rynku pracy, o które tak walczono, okazały się strzałem w stopę. W pewnym momencie UK samo to zniesie. A skończy się pewnie na jakimś EOG.

    Polubienie

      1. Na prowincji to za wiele tego kryminału nie ma. Choć Szetlandy to faktycznie ichni odpowiednik Bieszczadów. Nie przyjąłem, operuję na pograniczu angielsko-walijskim, czyli takim odpowiedniku Pogórza. Klimat raczej jak z Wesela Smarzowskiego niż Domu Złego 😀

        Polubienie

  2. Byłoby naprawdę miło, gdyby populiści (nie tylko w UK) stracili teren, ale słabością (i siłą zarazem) demokracji jest, że to lud głosuje. Nie w zależności od tego jak jest, ale tak, jak się go przekona że jest. Kraje stawiające na nacjonalizm niemalże w nieskończoność mogą oskarżać obcych, bo przecież im gorzej, tym bardziej można powiedzieć, jak to obcy napsuli. Przykładem jest Polska, która popuściła w pampersy ze strachu przed muzułmanami, których praktycznie nie ma. Sądzę, że pamiętasz zamieszanie pod koniec rządów PO-PSL, bo uchodźcy rozpoczną zamachy. I nie chodziło o otwarcie granicy, a o przyjęcie symbolicznej liczby (różne były propozycje, od ośmiuset osób po 2 tysiące). 40 milionowy „Wielki Naród” popuścił ze strachu. Mówimy o Polsce praktycznie pozbawionej muzułmanów. Zmierzam do tego, że ci obywatele Wielkiej Brytanii, którzy narzekali na „nieszczęścia” sprowadzone przez emigrację, nie wyrzekną się tego poglądu, zwłaszcza żeby ich rzeczywiście nie było, musieliby zrobić jakiś holocaust. Emigrantów u nich liczymy w milionach. Jest na kogo zwalić winę. Przecież nie wezmą jej na klatę i nie powiedzą „gówno wiedzieliśmy, popuściliśmy w majty i mamy tego konsekwencje”.

    Polubienie

    1. Tu jednakże jest dość powolny ale skuteczny mechanizm korekcyjny – wymiana pokoleń. 40-letni brytol może pyszczyć na Polaków, którzy zabierają mu pracę, ale dla jego syna czy córki dzieci tych Polaków to kumple ze szkoły. U nas też to widać, 60-latek z Podkarpacia może być twardym PiSowcem, ale jego dzieci to już bardziej na Hołownię.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Dla ludzi z UK to był szok kulturowy w kwestii społecznej mobilności emigrantów ze wschodu europy. W 1 pokolenie zaczęli atakować stanowiska managerskie w UK co hindusom i Pakistańczykom zajęło prawie wiek. Zbyt mało się od brytoli różnimy a jednocześnie za bardzo dla ich wewnętrznego komfortu.

        Polubienie

      2. Nie byłbym pewien czy to o to poszło. Atak na management to duże ośrodki, które były za bremainem. Za brexitem była prowincja, gdzie Wsch. Eu pracowała na niskich stanowiskach, a i tych stanowisk nie było tak dużo. Tam raczej poszło o to, że przybyszów było naprawdę dużo i konkurowali bezpośrednio o pracę. Na prowincji Hindus czy Chińczyk to jednak albo doktor, albo etniczny gastronom. A Polacy i reszta szturmowali każdą pracę jak leci.

        Polubienie

      3. Ale nie przeszkadzali póki zbierali truskawki i kroili mięso albo kelnerowali. Ale osobiście znam polaków którzy wyjechali w 2004 którzy są dyrektorami, szefami knajp, czy profesorami na uczelniach. To wzbudza przerażenie „middle class”. Zobacz też wyniki niektórych programów stypendialnych w UK. Sporo ciekawie brzmiących nazwisk.

        Polubienie

      4. Tylko brexit był popularny w małych ośrodkach, gdzie Polacy karier nie robili, tylko chwytali się niskopłatnej pracy. Nie middle a working class. Zwykła konkurencja o pracę.

        Polubienie

      5. Małe ośrodki też mają swoją middle class jest ona wręcz ważniejsza od tej w dużych miastach i lideruje opinii. GB latami nie miała antyemigranckich nastrojów w tym natężeniu przeciw milionom Pakistańczyków czy hindusów. Dlaczego? Bo ich etniczna odmienność pozwalała na bezpieczne zamknięcie w gettach i izolowanie od ścieżek awansu. Teraz tego nie masz.

        Polubienie

      6. Tylko geografia się nie zgadza. Brexit to prowincja, gdzie Polacy nie robią karier, tylko pracują przy byle czym i konkurują z miejscowymi o bazowe zawody a nie stanowiska kierownicze.

        Polubienie

      7. Ja to widzę nieco inaczej w pewnym oderwaniu od geografii. Brexit to nie był nośny temat u konserwatystów przed 2004 rokiem. Oczywiście ruchy prześmiewcze istniały (patrz kariera dziennikarska Borisa J.) ale członkostwo w UE nie było poddawane otwartej kontestacji. Zbyt świeża była pamięć blamażu z EFTA. 2004 sprawił że w GB pojawił się nowy gatunek emigranta w dużej ilości: biały, wykształcony i znający język. To oczywiście było kilka % całości ale wtedy przyjechało kilka milionów! więc ci infiltratorzy szli w setkach tysięcy.
        Następnie zaczęli dość szybko przenikać antyemigranckie bariery brytyjskiego społeczeństwa klasowego. Dzieci dobrze radziły sobie w szkołach (nędza brytyjskiej edukacji na poziomie podstawowym) a rodzice zaczęli powolny proces awansu (co dotychczasowym emigrantom zajmowało generacje jeśli w ogóle). Dodatkowo zaczełą przyjeżdżać do GB grupa specjalistów z europy środkowej (inżynierowie, lekarze, pielęgniarki) która w ogóle bezpośrednio zajmowała wysokie stołki.
        W klasowym społeczeństwie GB to był szok. A najpełniejszym wyrazicielem klasowego społeczeństwa była partia konserwatywna. I tam w okolicach kryzysu 2008 popularność zaczęły gromadzić poglądy do tej pory pochowane w czeluściach UKIPu. Cameron chciał zabić bestię przy pomocy referendum no i wyszło jak wyszło.
        To mój punkt widzenia.

        Polubienie

      8. Jest to błędny punkt widzenia. I nie, tego nie można traktować w oderwaniu od geografii. A ta jest bezlitosna: duże ośrodki, gdzie Polacy przypuścili szturm na wysokie stanowiska, były za bremainem. Tam po prostu nie było żadnego szoku, bo jak może szokować szef Polak, jeśli nie szokuje szef Hindus czy Chińczyk. Z kolei na brexitowej prowincji żadnego szturmu na stołki nie było. Tam szokowało coś innego – nagle pojawiły się tłumy cudzoziemców i zaczęły szturmować zwykłe posady i konkurować o pracę z miejscowymi. A wcześniej obcych było mało i nie brali się za zwykłą robotę tylko prowadzili budy z egzotycznym żarciem.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s